Był sobie świat.
Świat był zdominowany przez Azję. Dużą część zajmowała w nim także Afryka - głównie przez ekspansję. Europa była w tym świecie wyspą i była reprezentowana przez Polskę. Azja, jako największa swoją obecnością na Świecie, była podzielona - na część cywilizowaną i dzikie nieogarnięte jeszcze tereny. Jedna część drugą właściwie nie wyrażała zainteresowania. Wystarczyło im zwykłe egzystowanie obok siebie w jednym Świecie. Zresztą - każdej z części Azji bliżej było do Europy lub Afryki, niż do siebie, paradoksalnie.
Afryka w tym Świecie była po pierwsze - ekspansywna, po drugie - stechnicyzowana. Rozwój techniczny był posunięty w Afryce tak daleko, że wpadła już w pułapkę uzależnienia i tym samym - utraty kontaktów z resztą Świata. Czasami jednak nawiązywała łączność z cywilizowanymi obszarami Azji. Początki tej łączności były jednak burzliwe - starcie dwóch cywilizacji musiało skończyć się albo reorganizacją Świata, albo paktem ku zażyłości. Świat ocalał z drugą wersją wydarzeń. Ekspansja zaś Afryki zdawała się być po części nieświadoma, po części wynikiem braku łączności z resztą Świata, więc - także jego buntu na poczynania Afryki.
Europa-wyspa, reprezentowana przez Polskę, sąsiadowała z Azją dziką. Ani Europa-Polska, ani Azja nie wyrażały zainteresowania swoją obecnością w jednym Świecie. Co więcej - ich stosunki międzykontynentalne miały się wręcz na drodze ku konfliktowi. Na szczęście - Świat miał się już ku końcowi.
JESZCZE RAZ
W Lublinie, na drugim piętrze w pokoju numer 219 był sobie Świat...