sobota, 27 października 2012

Książki ojca Joachima

Słów kilka o dominikańskiej mądrości o. Joachima Badeniego. Świeżo po lekturze "Kobieta i mężczyzna. Boska miłość" i "O kapłaństwie, celibacie i małżeństwie z rozsądku". 

"Kobieta i mężczyzna. Boska miłość" to piękna opowieść (wywiad) o mistyce małżeństwa. I o tym, że mistyka jest na wyciągnięcie ręki, bo Pan Bóg ją podaje - sakramentem. "Żona może mistycznie ugotować zupę. Kręci łyżką i cały czas myśli o mężu: <To będzie dla niego.> Jest w niej miłość Boska i ta zupa staje się uczestnikiem działania Boga." Choć książka traktuje o rzeczach trudnych, czyta się ją z uśmiechem. Ojciec Joachim odsłania trochę elementów z psychologii mężczyzny i kobiety, mówi o powołaniu małżeńskim i niemałżeńskim, o istocie, tajemnicy i uroku aktu małżeńskiego, o wierności... O tym, że oczyszczanie miłości może boleć, ale warto. Tajemnice życia i codziennej możliwej, dosięgalnej mistyki wydobywa z doświadczenia spotkań z ludźmi - przyjaciółmi, towarzyszami wspólnych przeżyć, młodzieżą duszpasterskiej, małżeństwami proszącymi go o radę.  We wszystko to wplata - z właściwym sobie urokiem - historię swojego własnego życia i powołania. 

"O kapłaństwie, celibacie i małżeństwie z rozsądku" dotyka sfery powołania i życia zakonnego i kapłańskiego. Ojciec Joachim opowiada o istocie, głębi i niesamowitości daru kapłaństwa, którym małego człowieka obdarza sam Bóg. Głębię ową opisuje powołując się na swoje doświadczenie i przeżywanie tajemnic wiary, nie zapominając jednak o wielkiej Tajemnicy tego daru, tego sakramentu. Jego słowa nie są jednak patetyczne, nie nudzą się górnolotnymi opowieściami. Wprost przeciwnie - da się wyczuć prawdziwość jego słów, a to wciąga. Mówi też o codziennych perypetiach i problemach, z którymi spotyka się kapłan czy zakonnik: o przeżywaniu samotności, rezygnacji z małżeństwa, nudzie i rutynie, ubóstwie i bogactwie, spowiedzi, sensie koleżeństwa i przyjaźni, o relacjach kapłan-kobieta. Wszystko z błyskotliwością i humorem ojca Badeniego :)


Swoją literacką przygodę z ojcem Badenim rozpoczęłam kilka lat temu od książki "Uwierzcie w koniec świata!" Wciąż we mnie żyje to, o czym on tam mówił. A mówił, jak skomentował to jeden z moich znajomych kapłanów: "o tym, co mówi Kościół". Zapraszam więc do poznania/pogłębienia nauki Kościoła Katolickiego w wydaniu ojca Joachima. Zwłaszcza tych, którym język np. KKK przez gardło nie przechodzi ;)
Osobiście zaś stwierdzam - po przeczytaniu człowiek zostaje zawsze "głodny"...

poniedziałek, 8 października 2012

Życie 'od kuchni'



Z powodu "ogromu" zajęć na uczelni poniedziałkowe przedpołudnie poświęcam pogłębionemu życiu w kuchni... W odcinkach ;)


Odcinek pierwszy: "Kandyzowane banany w czekoladzie"

To był jeden z pochmurnych, deszczowych dni października. Pomimo szczelnie zamkniętych okien, słychać było szum wiatru i nietrudno było się domyśleć, że w tych odgłosach jesieni bardzo pracowicie pomagały mu lecące z drzew liście. Żółte, czerwone, brązowe... Lubię taką jesień. Wstałam cicho, starając się nie obudzić mojej współlokatorki, a i po części siebie, błądzącej jeszcze myślami po ścieżkach porwanych snów. Błądzącej po nich od godziny, bo na budziku nastawionym na godzinę 7.00 dochodziła 8.00. Ach, jesień...

Ubrałam się, wyszłam, modlitwa, wróciłam... Jak to jest, że człowiek broni się przed wielką rutyną jednocześnie wykonując ją codziennie? W tym jest sens. Ta rutyna jest nierutynowa. Ona jest inna, niezwykła. Jeśli jej, albo 'tego', bo nierutynowa rutyna już nią nie jest, rzeczywiście dotykam, staje się celebracją niemal, jakimś sacrum, bardzo intymnym wydarzeniem. Jeśli jest prawdziwe. Jeśli jest prawdą głęboko osobistą i świadomą. Wtedy nie ma rutyny. Wtedy to jest codziennie inne. Nowe. Jest naprawdę początkiem. Choćby dnia.


A kandyzowane banany w czekoladzie? Cóż, nie wyszły...