piątek, 6 grudnia 2013

"Iść, ciągle iść..."

"- Przyjdziesz na spotkanie?
- Nie przyjdę... Przecież wiesz, że lubię chodzić własnymi drogami. 
- Tak - i jeździć cudzymi samochodami!" ... jak uświadomił mi niedawno Patryk. 

Rzeczywiście - lubię, jedno i drugie. A najbardziej z tego wszystkiego, co to chodzenie i jeżdżenie wypełnia, lubię przestrzeń Podróży.


Przeczytałam dzisiaj na stronie Gościa artykuł o Marku Chorążym."Idąc przez świat jesteśmy w stanie zobaczyć samych siebie". Odkrywany właśnie przeze mnie Staś Mela mówi o tym samym. I bynajmniej nie są to stwierdzenia dla mnie odkrywcze. Raczej mówię tu o tym dlatego, że wiem, że to się dzieje; że czuję to samo.


Pan Marek mówi dalej: "W czasie wyprawy dwa tygodnie potrzebuje na to, by wyczyścić umysł z niepotrzebnych informacji, którymi bombardują go: telewizja, Internet, bilbordy. – Po tym czasie zaczynam się otwierać i widzę, jak faktycznie wygląda trawa, jak wyglądają ludzie – tłumaczy. Tak samo jest po powrocie. Przez pierwsze dwa tygodnie jest nietykalny." I do takiej nietykalności mi tęskno. Zdarzyło mi się być ostatnio na sympozjum naukowym, gdzie spotkali się 'teoretycy' i 'praktycy' tej samej działki. Ludzie tej samej idei, tej samej racji, jednej prawdy i jej obrony. Ale z dyskusji tego nie można było wywnioskować. Kocham moje studia. A potrzebuję jednak i ja podróży, żeby zobaczyć 'jak faktycznie wygląda trawa i jak wyglądają ludzie'.


Moje małe-duże Podróże - z racji zamieszkania - zalubelskie, nie są samotne. To ciekawa, bądź co bądź nowość. Jeżdżąc samotnie patrzę na siebie - na swoją zaradność, orientację w terenie i w ludziach, wolność, niezależność. Podróż dzielona na dwa trochę inaczej pokazuje mi moją cierpliwość i jej granice, potrzebę zaufania i potrzebę czyjejś niezależności, odpowiedzialność.


"Szczęście jest prawdziwe tylko wtedy, kiedy się je z kimś dzieli", jak stwierdził Alexander Supertramp, chwilę przed swoją śmiercią w samotności. Mam nadzieję, że też zdążę tę myśl znaleźć. Tak całkiem, tak naprawdę. I trochę wcześniej.


Za oknem, tam skąd Podróż patrzy na mnie zielonymi oczami
- śnieg, wiatr, zawieja.
Nie szkodzi. Ona zaczyna się gdzie indziej. Wyruszyłam.



1 komentarz:

  1. "Szczęście jest prawdziwe tylko wtedy, kiedy się je z kimś dzieli" - zdecydowanie tak. I też musze gdzieś jechać, bo mnie cholera trafi. Bylebym nie była sama. :)

    OdpowiedzUsuń