poniedziałek, 8 października 2012
Życie 'od kuchni'
Z powodu "ogromu" zajęć na uczelni poniedziałkowe przedpołudnie poświęcam pogłębionemu życiu w kuchni... W odcinkach ;)
Odcinek pierwszy: "Kandyzowane banany w czekoladzie"
To był jeden z pochmurnych, deszczowych dni października. Pomimo szczelnie zamkniętych okien, słychać było szum wiatru i nietrudno było się domyśleć, że w tych odgłosach jesieni bardzo pracowicie pomagały mu lecące z drzew liście. Żółte, czerwone, brązowe... Lubię taką jesień. Wstałam cicho, starając się nie obudzić mojej współlokatorki, a i po części siebie, błądzącej jeszcze myślami po ścieżkach porwanych snów. Błądzącej po nich od godziny, bo na budziku nastawionym na godzinę 7.00 dochodziła 8.00. Ach, jesień...
Ubrałam się, wyszłam, modlitwa, wróciłam... Jak to jest, że człowiek broni się przed wielką rutyną jednocześnie wykonując ją codziennie? W tym jest sens. Ta rutyna jest nierutynowa. Ona jest inna, niezwykła. Jeśli jej, albo 'tego', bo nierutynowa rutyna już nią nie jest, rzeczywiście dotykam, staje się celebracją niemal, jakimś sacrum, bardzo intymnym wydarzeniem. Jeśli jest prawdziwe. Jeśli jest prawdą głęboko osobistą i świadomą. Wtedy nie ma rutyny. Wtedy to jest codziennie inne. Nowe. Jest naprawdę początkiem. Choćby dnia.
A kandyzowane banany w czekoladzie? Cóż, nie wyszły...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz