Cóż za dzień rewolucyjnych zmian! Siedzę sobie u schyłku dnia, z prawej strony szklanica zimnego piwa,z drugiej aktywowany telefon z nowym numerem (niech się wypchają swoimi obietnicami w Orange o przywracaniu nieaktywnych numerów i bla bla bla). Kto nie ma a chce - niech pyta a otrzymuje!... :)
No i dostałam puszkę ślicznego lakieru nitro. Obyło się bez specyfikałów paznokciowych i manewrowaniem z lakierem jachtowym, co do którego jest tajemnicą wiary, co on robił w przydomowej piwnicy. Otwierając upragnioną puszkę zdołałam opryskać ścianę, podłogę, pół stolika i siebie. Bynajmniej nie z radości - ale i tak nie zdałam się zgasić. Ot, mała 0, 2l rzecz, a cieszy :)
I jeszcze na to wszystko rozglądam się leniwie dookoła, szukając z czego by tu pokpić. Bo wielką mam ochotę...
dzięki za numer :D i pij sobie na zdrowie :D - to mi przypomina jak kiedyś się upiłaś na Rock Picniku i Cię musialam gonic...piekne czasy.
OdpowiedzUsuńNo tak... Magdę stosunkowo często należało gonić. W szczególności wtedy gdy przyssała się do wódki jak dziecko do butelki mleka. hie hie hie ^^.
OdpowiedzUsuńpileckie pozdrowionka
Oj taaam. Od czasu do czasu trzeba pobiegać :>
OdpowiedzUsuń