Zdecydowanie za głośno myślę (jakim cudem mogłam stwierdzić to dopiero wczoraj? a może ta myśl w końcu doszła do głosu?).
Chociaż to proces wewnętrzny, zjawisku temu towarzyszą takie objawy zewnętrzne jak plucie sobie w brodę, czochranie i offlinowanie się na facebooku ( przygłupawe, wiem, i to też trzeba zmienić). Dlaczego? Bo przedłużeniem myślenia w głowie jest język, a ten dziwnym sposobem spokrewnił się z dłońmi, zazwyczaj spoczywającymi na klawiaturze. I tu się zaczyna koniec świata (znowu)...
Czas to zmienić, co następuje (akurat). Na moim własnym blogu wprowadzam, totalitarną mą ręką, cenzurę moich myśli (akurat). Dziś zatem - myślę o kwiatkach, ptaszkach, chmurkach i słoneczku. I o puszce lakieru nitro, której nie mam (marzenia mam obiektywne).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz