Jako członek społeczeństwa polskiego wzięłam się wczoraj za spełnianie obywatelskiego obowiązku - i oglądałam mecz. Pierwsza połowa, z oczami w facebooku, a uszami w telewizorze. Na drugą, tuż po greckim golu, wpadła moja domowa ekipa z siostrzeńcami na czele, wysuwając żądania nie tolerujące sprzeciwu, że "chcą Mini-Mini". Cóż było robić biednej Cioci M. ;)
Generalnie jednak - udało mi się coś biało-czerwonego zobaczyć na ekranie telewizora, czym mogę się obronić przed zarzucającymi mi obojętność patriotyczną prawowitymi kibicami. Jeśli się takowi nadarzą. Bo póki co kpina, mam wrażenie, rządzi Euro-narodem ;)
Euro! Oglądałam, przeżywałam, wyzywałam...!
OdpowiedzUsuńJeśli na Mini-Mini leciało My Little Pony, to mieli słuszne żądania ;]
OdpowiedzUsuń;)
Usuń