poniedziałek, 18 marca 2013

Szczątek na początek

Już prawie pół roku Lublina...
Dzieje się doktorat, nowe znajomości Nowe miejsca do podróżówania.
Już chyba się tu mniej więcej zadomowiłam, skoro zaczynam swoje wojaże. Nie wyjeżdża się chyba z danego miejsca z myślą wracania do niego, dopóki ono samo nie przestanie być potraktowane jako miejsce "wyjazdu". A tak już tu wracam. I nawet więcej - zostaję tu odwiedzana. Zatem to moje miejsce nie jest uważane za krótkie i przejazdowe, przynajmniej nie w perspektywie paru lat.

Pół roku Lublina...
Zaczęło się jesienią, trwa zimą. Mówią, że zima tu półroczna. I bynajmniej nie zaskakuje drogowców. Traktują ją obojętnie, wręcz pogardliwie. Z akademika na uczelnię droga długa, więc wytrwale deptamy ścieżki we wciąż nowych pokładach śniegu.

Pół roku Lublina...
Tak. Tak na dobry, kolejny już, początek :)

2 komentarze:

  1. to dobrze, że się zadomowiłaś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ano.. Choć jeszcze ostrożnie to tak nazywam. Lublin jest trudny. Ale lubię go już :)

      Usuń