... czyli upalne lato, rower, szczudła i ogień.
Jednym słowem - wizyta w teatrze. Po długim czasie znowu miałam szczudła na nogach. Naprawdę niesamowite. Kto nie próbował ten nie wie :P
Potem - plucie ogniem, zjawisko jeszcze rzadsze, nawet w życiu wieloletniego aktora teatru ulicznego. Ech, ten smak nafty w ustach... Ten powiew ognia na twarzy... No i dwaj moi towarzysze - Przemek - "mistrz smoka" ;P i Konrad - przyszły "mistrz smoka" :D
A to wszystko na potrzeby piątku i niedzieli. Kto nie wie, ten niech przeczyta program tegorocznej chojnickiej Fiesty. I niech przyjdzie :)
A na to wszystko, wyobraźcie sobie, rower - najwspanialszy wynalazek jeżdżący uczyniony ludzką ręką. Mknący powiatowymi drogami do Chojnic, prowadzony ręką moją.
Mmm... :)
hmmm,.... a ja pomyślałam o dżemie truskawkowym :P
OdpowiedzUsuń